Dixon Demon Custom Maple

Pierwsze spostrzeżenie – nowoczesny, profesjonalnie wyglądający zestaw z megacentralką, wyraźnie różniący się od „zwykłego” Demona – chyba adresowany dla głośniejszych perkusistów. Za chwilę zobaczymy, czy tylko dla nich…


Dixon to na naszym rynku coraz bardziej popularna marka perkusyjna. Znana dotychczas z wysokiej jakości osprzętu perkusyjnego dostępnego w szerokim wyborze i w niezłych cenach pokazuje nowe (na naszym rynku) oblicze producenta zestawów perkusyjnych. Stąd też podejrzewam zmiana wizerunku marki odzwierciedlona chociażby w nowym logo, które nabrało okrągłego, bardziej „perkusyjnego” kształtu. Nowe są też hasła reklamujące perkusje Dixona śmiało nawiązujące do kwestii brzmienia jako najbardziej istotnej cechy instrumentów producenta z Formozy. Sprawdźmy, zatem czy nie jest to jedynie zabieg marketingowy i czy brzmienie oraz inne cechy użytkowe Demona Custom Maple są godne polecenia?

Specyfikacja

Testowany zestaw perkusyjny składał się z następujących elementów:

– wielki bęben 22” × 20” (głębia!),

– werbel 14” × 5,5”,

– tomy wiszące (wszystkie!): 10” × 8”, 12” × 9”, 14” × 12”,

– komplet statywów z serii Invader model 9280 – statyw na hi-hat PSH9280, statyw do werbla PSS9280, pedał do bębna PP9280 i uchwyty mocujące tomy do statywów. Do tego dwa statywy łamane z nieco wyższego modelu serii Invader – PSY9290I o jeszcze grubszych rurkach i stabilniejszej podstawie. Bardzo słusznie! W końcu na każdym z nich oprócz talerzy mocowane są wiszące tomy. Wysoka jakość „żelastwa” znana z najwyższych serii (Kinde) widoczna jest też tu.

A teraz popatrzmy do cennika… poniżej 3800 zł? Po przetarciu oczu cena nie zmienia się – jak to możliwe? Może tylko tak wygląda? Zaraz się przekonamy. Ale wcześniej – można dokupić też osobno: wspomniany wielki bęben 22” × 20”, mały tom 8” × 7” oraz większy floor tom 16” × 14”. Czyli zbudować sobie pokaźny zestaw, wciąż w supercenie. Ciekawe.

Oględziny

Bębny wykończone są znakomicie. Lakier na wysoki połysk, kilka różnych kolorów, w tym dostarczone do testów Natural Maple oraz Sienna Burst (który jest nieznacznie droższy) – instrumenty są również polakierowane wewnątrz, co rzadziej się zdarza. Gładka w dotyku powierzchnia tak z zewnątrz, jak i w środku nie budzi zastrzeżeń. Krawędzie równe (przecież wszyscy są na to wyczuleni). Tomy mają po sześć warstw sklejki, wielki bęben i werbel po osiem, forniry są raczej grubsze, więc nie należy obawiać się o słabą wytrzymałość korpusów. Teraz osprzęt – zwracają uwagę małe, zgrabne, dedykowane dla tego modelu lugi (izolowane od drewna gumowymi podkładkami) oraz ładne i czytelne plakietki z logo. Werbel i wszystkie tomy mają solidne, błyszczące nieskazitelnym chromem obręcze typu die-cast (odlewane) – kolejna aspiracja do wysokiej półki. Zawieszenie tomów niezależne od korpusu – zgrabne – trzymające za dwie śruby i oparte luźno o korpus za pomocą gumowej, stożkowej podpórki, lekko poniżej połowy wysokości. Sprytnie i elegancko. Sprawdzimy ten niecodzienny system na scenie. Otwory wentylacyjne niewidoczne z zewnątrz, ukryte pod tymi właśnie blachami. Do powieszenia tomów na statywach od talerzy zastosowano uchwyty typu L z klamrą „łapiącą” rurkę od statywu w dowolnym miejscu. Pozwoli to na dowolne ustawienie kątów i pozycji każdego bębna.

W wielkim bębnie nie przewidziano otworu na uchwyt do tomów. Racja, bo po co psuć coś tak ładnego? Niech sobie wiszą na statywach, hihi! A tak na poważnie, to ma to istotny pozytywny wpływ na brzmienie samej centrali. Obręcze centralki są drewniane, wykończone w kolorze korpusów – ich grubość i naciąg na dziesięć śrub budzą zaufanie i gwarantują, że nawet naciągi z węższym pierścieniem będą pasować. Całość bębna basowego wsparta jest na dwóch solidnych teleskopowych nóżkach. Każda z nich jest zakończona kolcem, co pozwala na dodatkowe unieruchomienie bębna na śliskiej podłodze.

Osobna sprawa to werbel – porządna maszynka do naciągu sprężyn, mocna i wystarczająco precyzyjna, łoże sprężyn, dziesięć śrub naciągowych – wygląda profesjonalnie.

Naciągi, w które wyposażony jest zestaw, mają logo firmy – białe, powlekane, na wielkim bębnie obydwa mają pierścienie tłumiące od wewnątrz, zaraz przekonamy się, jak brzmią.

Brzmienie

Bierzmy pałki w ręce i pograjmy… Stopa – moc iście diaboliczna (jak na nazwę przystało). Basiści albo nas pokochają i ucieszą się, gdy nagle ich basy dostaną „kopa”, lub znienawidzą, gdy nagle okaże się, kto tak naprawdę gra tu równo. Często słyszę opowieści, jak to naciągi znanych firm specjalistycznych dodają do centralki jakichś czarodziejskich mocy – tymczasem tu na firmowych naciągach wrażenie jest niesamowite – wierzę, że nie tylko za sprawą tych pierścieni tłumiących. Tomy na tle tej stopy wcale nie wypadają blado – ładnie zgrywają się z nią, również ze sobą. Ogólnie cały zestaw łatwo daje się nastroić, a nawet niedokładnie nastrojony nie traci brzmienia. Rezonans bębnów jest raczej krótszy, pewnie za sprawą grubych obręczy, zyskując za to na ataku. Nic nie dudni, brzęczy ani warczy. Strojenie na różne wysokości w dalszym ciągu przynosi pożądane efekty. Również zakres dynamiczny wypada korzystnie, czyli inaczej niż to ująłem we wstępie – nie tylko głośno! Ciszej też się uda. Werbel jest ostry, ale niepozbawiony głębi i charakteru, czuły dynamicznie, rim-shoty to prawie bajka… Przy ogólnie cichszym graniu ta wielka stopka nie przeszkadza, w dalszym ciągu brzmi nisko. Czyli tak naprawdę powinna się nadać do wszystkiego, z wyjątkiem może lekkiego jazzu. Ciekawe jest w dalszym ciągu zawieszenie tomów – nie tłumi korpusów, przy korektach ustawień jest jednak nieco niewygodne – bębenek trochę kołysze się w pionie, utrudniając precyzyjne ustawienie kąta pochylenia. Konkludując, bębny ustawia się w zasadzie raz i trzeba na nich grać (a nie myśleć „co by tu zmienić”), więc szybko można się przyzwyczaić i może nie pożyczać zestawu komuś innemu (żeby z powrotem nie ustawiać). Ja w każdym razie takich bębnów nie pożyczałbym kolegom, hihi!

Podsumowanie

Generalnie zauważyć można, że konstruktorzy zestawu wykorzystali proste, ale sprawdzone i działające rozwiązania. Prawdopodobnie to pozwoliło na utrzymanie ceny na bardzo rozsądnym poziomie. Nie znajdziecie tu nie wiadomo jakich nowinek technicznych, ale czy trzeba ich wszędzie szukać? W zamian dostaniecie przemyślany pod względem projektu i świetnie brzmiący instrument z klasy prawie profesjonalnej, za stosunkowo niską cenę. Aspiracja do wysokiej półki wymaga bardzo dobrej jakości wykonania i również tu nie widać niedociągnięć.

Cena: ok. 3600 zł

Producent: www.playdixon.com

Dystrybutor: www.soundtrade.pl