Doktor Drums. Zanim zagrasz…

Bardzo często pewne fakty wydają się nam tak proste i oczywiste, że przechodzimy nad nimi do porządku dziennego. Jesteśmy przekonani, iż intuicja podpowiada nam, jak powinniśmy się zachować. Siadając przed telewizorem czy z książką w ręku przyjmujemy postawę swobodną, wydawać by się mogło, najbardziej komfortową. Aż tu nagle dowiadujemy się, że siedzenie na zgiętej nodze czy w pozycji półleżącej nie jest zbawienne dla naszego kręgosłupa. Stąd te bóle, które towarzyszą nam od dłuższego czasu. Gdyby nie program motoryzacyjny, dzięki któremu dowiedzieliśmy się, że siedzimy w niewłaściwej pozycji za kierownicą, po przejechaniu niespełna dwustu kilometrów nadal dziwilibyśmy się nieustannym bólom pleców, karku i głowy. Czy, siadając do naszej ukochanej perkusji, zwracamy uwagę na pozycję, jaką zajmujemy za instrumentem? Czy jesteśmy przekonani, że to my władamy naszym instrumentarium, a nie ono nami? Jeżeli nie, przeczytajcie parę rad, które mogą wam wydatnie pomóc w dalszej intensywnej pracy w półmroku perkusyjnych ćwiczeniówek.

Dobór krzesła
Obecnie na rynku dostępnych jest bardzo wiele modeli produkowanych przez rozmaite firmy perkusyjne. Ogólna zasada jest taka, abyśmy dobierali krzesło do parametrów naszego ciała. Nie kupujmy konstrukcji z małym siedziskiem, gdyż będziemy zwisali z niego podczas gry. Nie decydujmy się też na „kanapę”, która – podpierając nam od spodu uda – uniemożliwi swobodę ruchów nóg. Wskazanym wydaje się być kształt owalu o średnicy 14-16″ lub model bardziej komfortowy z podcięciami na uda zbliżony kształtem do starych motocyklowych siedzisk.

Niemniej ważną jest podstawa krzesła. Musi mieć ona rozstaw nóg na tyle szeroki, aby podczas gry nasze ciało mogło swobodnie i bezpiecznie balansować. Chodzi o to, abyśmy nie musieli koncentrować się nad zachowaniem równowagi podczas grania. O doborze krzesła decyduje również jego cena. Komfort grania powinien przekonać nas jednak do dokonania trafnego wyboru. Już widzę wielkie pytanie młodych adeptów sztuki perkusyjnej „A kasa?!” Odpowiedź: Nie kupujcie nowego firmowego stołka z pięknym logo znanej firmy! Tym bardziej, że będzie was stać raczej na modele z tzw. niskiej półki, a te nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań. Zróbcie go po prostu sami. Trochę zadrapań, potu na czole i cierpliwości, a efekt zadowoli was i wasz portfel. Sam wykonałem w swej karierze chyba trzy egzemplarze i naprawdę – nie ma się czego wstydzić. Oto przepis na krzesło perkusyjne własnej produkcji.

Składniki
Dwa owalne kręgi sklejki grubości 10-12 mm lub jeden grubości ok. 20 mm,
Gąbka perforowana
Gąbka cienka
Płótno
Klej butapren
Gwoździe tapicerskie
Podstawa od solidnego stojaka np. do talerzy
Stary skórzany płaszcz lub kamizelka skórzana z sieci np. Tani Ciuch

Wykonanie
Oba kręgi lub jeden gdy grubszy powinny być, jak wspomniałem, średnicy ok. 14-16″. Naklejamy na nie gąbkę perforowaną, którą docinamy na podobny kształt do naszych podstaw drewnianych, tyle że wycinamy je większe o ok. 3-4cm. Po przyklejeniu z pomocą kleju butapren powstały nadmiar gąbki zaginamy na brzeg sklejki i również przyklejamy. Na pierwszą warstwę gąbki naklejamy, w podobny sposób drugą – cieńszą. Następnie przyklejamy owalny płat płótna również wyciętego z zapasem paru centymetrów. Powstały brzeg zaginamy i przytwierdzamy od spodu gwoździami tapicerskimi. Na te warstwy finalnie przyklejamy owal skóry o kształcie i wielkości przyklejonego przed chwilą płótna. Całość mocujemy do podstawy statywu talerzowego np. za pomocą stalowego trzpienia.

Orientacyjny koszt – 100 zł. Myślę, że dla niejednej perkusyjnej kieszeni zabieg wart jest realizacji. Być może w dalszych numerach pisma znajdzie się miejsce na „warsztatowe” porady i wymianę doświadczeń pomiędzy drumerami. Może będzie to taka rubryka pt. „Panowie, pomóżcie, bębny mi się rozsypały”.

Jak siedzieć?
Powiedzieliśmy już sobie na czym usiąść, teraz kolej na to, by dowiedzieć się jak usiąść. Punktem wyjścia niechaj będzie pozycja, w której nogi grającego zginają się pod kątem 90 stopni. Usiądźmy niezbyt głęboko na siedzisku, tak aby uda nie były całkowicie podpierane przez krzesło. Zjawisko to przeszkadza w zachowaniu właściwej ruchliwości nóg. Nie siadajmy również na brzegu krzesła, gdyż będzie to powodowało nieustanną walkę z zachowaniem równowagi. Próba przesadnego zmniejszania kąta zgięcia nóg będzie powodowała permanentne napięcie mięśni. Może to skutkować problemem w osiąganiu szybkości w grze. Ponadto stan napięcia zmniejsza wydolność kondycyjną. Działanie odwrotne, czyli zwiększanie kąta zawartego pomiędzy zgięciem nóg, pozornie dodaje swobody w graniu. Wynika to z naturalnego zwieszenia naszych kończyn z góry. Odbywa się to jednak kosztem siły uderzenia. Tak więc złoty środek jest chyba najlepszą propozycją. Nie oznacza to oczywiście, że nie powinniśmy w tej materii eksperymentować.

Odległość od instrumentu
Tutaj również warto przyjąć zasadę, iż swobodna praca nóg na mechanizmach zadecyduje o dystansie, jaki przyjmiemy w stosunku do reszty instrumentarium Nie siadajmy zbyt głęboko „w bębnach”. W takiej pozycji praca dolnych kończyn będzie mocno utrudniona. To tak jak, grając pałkami, cofniemy łokcie za siebie, a dłonie będziemy trzymali tuż przy korpusie. Po zajęciu poprawnej pozycji, możemy dostosować resztę naszych instrumentów do wygodnych nam odległości i kątów nachylenia.

Talerze tom-tomy, werbel itd. ustawiamy tak, by sprawować nad nimi pełną kontrolę. Zastosowanie każdej techniki wykonawczej nie powinno sprawiać w tym momencie większych kłopotów. Każde przejście z instrumentu na instrument nie musi powodować u nas radykalnej zmiany pozycji siedzenia. Ćwicząc na werblu solo, ustawiajmy krzesło i stojak werbla na takich wysokościach, jakie zastosujemy później przy całym zestawie perkusyjnym. Gwarantuje to stałe doskonalenie techniki, niezależnie od stylistyki i wymogów wykonawczych stawianych nam przez utwór. Podczas ćwiczenia ustawmy lustro i obserwujmy siebie, aby dojrzeć to, czego jeszcze musimy się nauczyć, jak i wyeliminować to, co podczas nauki niepotrzebnie nabyliśmy.
Trzymajcie się prosto!