Jak wybierać bębny?

Każdy młody i początkujący perkusista marzy o nadejściu takiego dnia, w którym będzie go stać na zakup pierwszego prawdziwego zestawu bębnów. Dzień ten, jakkolwiek z pewnością radosny i ekscytujący, może przynieść wiele pytań, dylematów i rozterek związanych z koniecznością dokonania – oby jak najlepszego – wyboru.

Zapewne wszyscy chcą być przynajmniej przez jakiś czas zadowoleni z instrumentu, zamiast wracać z nim po kilku dniach do sklepu, wystawiać go ze stratą na aukcjach, albo żałować, że nie kupili czegoś innego w innej firmie.

W tym artykule postaram się zwrócić uwagę posiadaczy portfeli o różnej zasobności na rozmaite aspekty związane z zakupem zestawu bębnów. Podam wybrane przykłady słabych i mocnych stron, których można oczekiwać po instrumentach z różnych półek cenowych. Spróbuję, snując swoje rozważania, podpowiedzieć metody postępowania przy okazji zakupów, podać ogólny zakres możliwości wyboru poszczególnych składników zestawu, albo na przykład odpowiedzieć na istotne pytania:

  • Czy można za te same pieniądze kupić instrument realnie lepszy lub gorszy?
  • Czy posiadając pewną wiedzę i doświadczenie możemy mieć wpływ na swój los perkusisty – posiadacza instrumentów?
  • Czy warto być skrupulatnym i wybrednym w momencie, w którym sprzedawca wyciągnie dłoń po nasze ciężko zarobione pieniądze?

Moim zdaniem na wszystkie te pytania można odpowiedzieć: „Tak”. Jeszcze tylko podzielę się z Wami istotną informacją: moje doświadczenie jest w znacznej wynikiem wielu kontaktów, niekończących się rozmów i wymiany informacji ze znakomitymi perkusistami oraz sympatycznymi postaciami zajmującymi się perkusyjną branżą od strony biznesowej. Jako że temat wydaje mi się jak najbardziej pasjonujący, bierzmy się do roboty.

Bębny wykonane ze sklejki drewnianej
Lakier czy okleina? Na każdej półce cenowej znajdziemy korpusy lakierowane z naturalnym rysunkiem słojów drewna, jak również bębny okleinowane. Ponadto dzisiejsze możliwości technologiczne umożliwiają zintegrowanie z korpusami warstwy lakieru, który ma wygląd okleiny. Taki lakier przylega do korpusów idealnie i stanowi element zdobniczy raczej tych droższych zestawów. Bębny najtańsze zazwyczaj pokryte są zwykłą plastikową okleiną. W niektórych przypadkach okleina nie przylega idealnie do korpusów. Można to wyczuć, pukając delikatnie palcem w różne miejsca tak, jak puka się do drzwi – jeśli odzywa się dźwięk drewna, to dobrze, jeśli usłyszymy inny dźwięk, to znaczy, że między okleiną a korpusem znajduje się powietrze. Radziłbym wybierać bębny dokładnie oklejone. Opcją dającą większą pewność są korpusy lakierowane, na których po prostu widać gołym okiem całą powierzchnię drewnianej sklejki. Jeśli jednak są to w dalszym ciągu bębny niedrogie, warto zwrócić uwagę na samą sklejkę. Niektóre egzemplarze mają niedokładnie sklejone jej warstwy lub posiadają ubytki w drewnie, co można zauważyć na szlifowanych krawędziach korpusów.

Pukanie w korpusy jest dobrą metodą na wychwycenie uchem ukrytych wad!
Jeśli korpus jest dobrze sklejonym i dokładnie oklejonym monolitem, jego dźwięk będzie równy we wszystkich punktach. Im lepiej sklejony korpus, tym lepszy będzie jego rezonans po założeniu membran i nastrojeniu. Zwróćmy uwagę na szlif krawędzi – powinny być równe i gładkie (według mnie kąt szlifu nie ma zasadniczego znaczenia, bo różne firmy pod różnym kątem szlifują swoje korpusy z różnych półek cenowych – z jednakowo dobrym skutkiem, jeśli szlif jest równy). Warto jeszcze przypomnieć fakt, z którym miałem kiedyś do czynienia, kiedy z taniego zestawu bębnów „no name” usunąłem okleinę, by przerobić go na zestaw lakierowany. Okazało się, że tom stojący został wykonany z innej sklejki niż pozostałe bębny w zestawie…

Jaka sklejka?
Kiedy posuwamy się w górę półek cenowych, sprawy dokładności wykonania czy klejenia korpusów schodzą na dalszy plan, ponieważ producenci wraz z wyższą ceną dostarczają nam coraz dokładniej i bardziej pieczołowicie wykonane instrumenty. W tym momencie, już na poziomie średnich cen, zaczyna działać aspekt możliwości wyboru składników poszczególnych warstw sklejki, które oferują różni producenci.

Do budowy korpusów bębnów są używane najczęściej klon, brzoza, lipa, orzech, buk, mahoń, a także inne drzewa mniej lub bardziej egzotyczne. Poszczególne składniki sklejki często się miesza!

Mamy więc korpusy brzozowo-lipowe, klonowo-mahoniowe, stuprocentowo klonowe, brzozowe i inne. Ilość warstw jest większa lub mniejsza, a co za tym idzie korpusy są cieńsze lub grubsze. W niektórych przypadkach większe bębny danej serii robi się z większej ilości warstw sklejki, a mniejsze z mniejszej. Na tym etapie można pobawić się w wybór stosowny bardziej do muzycznych preferencji, a nie tylko do podstawowej jakości wykonania.

Zastanów się, jaką muzykę lubisz, w jakim stylu będziesz grać, jakim jesteś perkusistą? Wybór bębnów jest tak duży, że z pewnością znajdziesz sprzęt odpowiadający charakterowi twojej muzyki!

Z pewnością pomocne będą tu sugestie producentów oraz dealerów znających charakterystyczne cechy poszczególnych gatunków drewna, ich sprężystość, elastyczność, jak również właściwości poszczególnych kombinacji pomiędzy gatunkami. Znajdziemy tam produkty dla mocno i lekko grających perkusistów, bębny o przeznaczeniu rockowym, fusion czy jazz, jak również heavymetalowe produkty, które cechuje zazwyczaj śmiałe i ekstrawaganckie wzornictwo. W jeszcze droższych kategoriach spotkamy się z selekcjonowanymi gatunkami klonu, brzozy, buku, egzotyczną bubingą, topolą, itd. Tu również producenci zaoferują nam produkty nawiązujące do klasycznych wzorów z najlepszych dla wczesnego rocka lat 60. i 70. czy bębny odwołujące się do wielkich tradycji jazzowych. Spotkamy się z zestawami limitowanymi ilościowo, kopiami konfiguracji wielkich mistrzów i legend perkusji. Producenci będą nas kusić atrakcyjnym wyglądem zewnętrznych warstw sklejki, kolorami bejcowanych, barwionych i lakierowanych powierzchni czy koncepcjami wyglądu zewnętrznego, wreszcie uzbrojeniem bębnów np. w złocone strojniki czy metalowy osprzęt w kolorze grafitowego niklu.

Bębny wykonane z monolitycznych kawałków drewna
Ten rodzaj produkcji odbywa się zazwyczaj ręcznie, a w trakcie przygotowywania do produkcji ściśle selekcjonowane drewno poddawane jest specjalnym i kosztownym zabiegom takim jak kontrolowane nawilżanie, działanie wielkiego ciśnienia w specjalnym maszynach kompresyjnych, formowanie kształtów korpusów czy wreszcie suszenie pod ścisłymi rygorami dotyczącymi temperatur i czasu. Jako że ta półka zarezerwowana jest dla najbogatszych klientów, a znacząca część produkcji realizowana jest pod konkretne zamówienia, często klient ma bezpośredni wpływ na rodzaj i kolorystykę zewnętrznego wykończenia korpusów, rodzaj zastosowanych obręczy, strojników czy inne elementy osprzętowe. Efektem są często instrumenty będące inkrustowanymi dziełami sztuki, które obok niezaprzeczalnych walorów estetycznych posiadają niesamowite, wysublimowane brzmienie i klasę.

Jaki pakiet? Jaka konfiguracja?
Zestawy „no name”, firmowe, „shell set”, „customized sets” i… promocje
Zestaw bębnów „no name” z najbardziej ekonomicznej półki może składać się z konfiguracji konkretnych bębnów, hardware’u, talerzy, a nawet stołka do siedzenia. Najczęściej w ramach tej strefy cenowej klient nie ma ani wielkiego wyboru ani wielkiego pola manewru, a zwłaszcza dołączane talerze mogą mu posłużyć przede wszystkim jako ozdoba nie za bardzo nadająca się do grania.

Zestaw „no name” nie kusi jakością wykonania, lecz przede wszystkim niską ceną i gotowością do grania. Jednak uwaga! Jego komponenty, choć rozbudowane, mogą nas zaskoczyć słabą trwałością.

Wyjściowa konfiguracja zazwyczaj obejmuje 22-calową centralkę, werbel 14” × 5,5”, tomy 12 i 13 cali oraz szesnastocalowy floor tom (konfigurację tę nazwijmy umownie „zestawem służbowym”). Często werbel posiada jedynie sześć lub najwyżej osiem śrub strojących na stronę, podobnie jest z bębnem basowym i floor tomem. Statyw lub statywy do blach, hi-hat, stopka i stołek do siedzenia też są najuboższą oferowaną wersją. Pod ciężkimi nogami perkusistów o zacięciu do muzyki ekstremalnej takie osprzęty mogą się po prostu rozpaść, a pod mocnymi uderzeniami grubych pałek talerze na filigranowych statywach – powywracać. Najtańsze bębny są też często wyposażone w najuboższe komplety membran, które pod cienkimi wytłaczanymi obręczami trudno będzie nastroić. O sklejkach i okleinach już było, więc powiem jeszcze, że – paradoksalnie – wśród takiej oferty można trafić na całkiem przyzwoicie brzmiący set. Jest to jednak kwestia przypominająca nieco udział w Wielkiej Loterii Fantowej!
Jeśli zdecydujemy się na podniesienie poziomu ceny, możemy zacząć rozglądać się wśród najbardziej ekonomicznych ofert firmowych. Tu znani producenci, dbający o swoją markę, będą oferować nam większe możliwości, a ich cechą wspólną będzie na ogół oferta solidniej wykonanych bębnów i hardware’u bez talerzy.

Zestaw firmowy to z reguły oferta obejmująca solidniej wykonane bębny i hardware, jednak bez talerzy.

Na tym poziomie można się spodziewać dość urozmaiconych propozycji, które obejmują bębny basowe o różnych średnicach (zazwyczaj 22 i 20 cali), dwa rozmiary werbli (14” × 5,5”, 14” × 6,5”), jak również nieco większy garnitur kotłów do wyboru (od 10 do 18 cali). Jeśli chodzi o drewno, to w strefach ekonomicznych prym wiedzie lipa, do której czasami doklejane są warstwy brzozy lub innych gatunków. Na tym poziomie cenowym w dalszym ciągu dominują gotowe konfiguracje bez możliwości ingerencji nabywcy w ich części składowe. Dociekliwy klient, który przejrzy skrupulatnie wiele ekonomicznych ofert rynkowych, może doświadczyć wielu rozterek: czy kupić trochę lepsze membrany na bębnach z okleiną, czy trochę gorsze na bębnach lakierowanych? Czy zdecydować się na konfigurację złożoną z większych bębnów z mniejszym kompletem hardware’u, czy kupić mniejsze bębny z dodatkowym statywem lub stołkiem do siedzenia? Czy większy zestaw z płytkim werblem 5,5 cala czy głębszy werbel z mniejszym zestawem? Niektórzy znani producenci już wychodzą naprzeciw tym rozterkom i nawet w ramach tańszych serii oferują do kupienia pojedyncze bębny, tym samym umożliwiając klientom tworzenie własnych konfiguracji. Jednak ta opcja zazwyczaj kosztuje więcej od gotowych promowanych zestawów. Tak czy owak z tej półki nie spodziewajmy się zdjąć centralki czy werbla z dziesięcioma strojnikami na stronę, ani też bębnów uzbrojonych w odlewane czy choćby grubsze obręcze. Nie spodziewajmy się też wielkiego wyboru kolorystycznego. Niektóre z tych luksusów są bowiem zarezerwowane dla półek średnich.
Na tym etapie możemy spodziewać się oferty, która w wielu aspektach będzie się kojarzyła z poziomem profesjonalnym.

Zestawy ze średniej półki cenowej to oczywiście podniesiony standard instrumentów. Spotkamy się tu z firmowymi membranami, grubszymi (power hoops) lub odlewanymi obręczami (die cast hoops), werblami i bębnami basowymi posiadającymi po dziesięć śrub strojących na stronę, bogatszą ofertą gotowych konfiguracji czy konfiguracjami specjalnymi (zestawy z płytkimi tomami, małymi centralkami, komplety klubowe, jungle’owe, itd.).

Hardware zakupiony z tej półki może w wielu przypadkach zadowolić nawet bardzo wymagających perkusistów. Niektóre firmy będą nas kusić edycjami limitowanymi nawiązującymi do najpopularniejszych konfiguracji związanych z konkretną epoką czy stylami muzycznymi lat ubiegłych. Wybór kolorów i rodzajów wykończeń jest tu znaczny z uwzględnieniem opcji cieniowanych („fade” albo „mist”) niedostępnych dla tanich instrumentów. Rozterek i kompromisów w ramach średniej półki jest odpowiednio mniej, ale to nie znaczy, że w ogóle ich nie ma. Najtrudniejszy wybór zawsze będzie miał ten, kto założył sobie skonfigurowanie całkowicie indywidualnego zestawu. Niewykluczone, że w celu zaspokojenia swoich potrzeb będzie musiał skorzystać z oferty nie jednej, lecz dwóch lub większej ilości firm. Dla przykładu: znaleźliśmy znakomity zestaw w dobrym kolorze, z odlewanymi obręczami, czterema tomami, dwudziestocalową centralką z dziesięcioma strojnikami na stronę, z zadowalającym hardware’m i w dobrej cenie – wszystko OK., tylko że werbel, jakkolwiek pasujący do kompletu, ma strojników tylko… osiem). Tak więc być może dojdziemy do wniosku, że zbyt pięknie być nie może. Warto nadmienić, że całkiem sporo instrumentów z opisanej półki średniej jest reklamowanych przez znanych zawodowych perkusistów. Trudno się dziwić, bo można tu skonfigurować sobie na przykład stuprocentowo klonowy set z zarówno 24- jak i 18-calową centralką i odpowiedni garnitur kotłów o średnicach od 8 do 18 cali.
Półki wysokie – nie tu ma miejsca na kompromisy jakościowe i, chociaż z tej półki też oferuje się wiele promowanych gotowych konfiguracji, nabywcy mogą być pewni, że każdy zdjęty z niej bęben będzie spełniał (powiedzmy: bezwzględnie powinien spełniać) wszelkie standardy profesjonalne.

Zestawy ze wysokiej półki cenowej to największy wybór pojedynczych bębnów o różnych średnicach (zazwyczaj od 6 do 26 cali) i w wielu przypadkach o różnej głębokości korpusów posiadających te same średnice. Najatrakcyjniej też prezentują się zewnętrzne wykończenia zewnętrzne, oferowane w największym wyborze kolorów czy opcji.

Wśród bębnów znajdziemy elitarne serie uzbrojone w metalowe strojniki pokryte np. 24-karatowym złotem, jak również inne oryginalne (często kosztowne) ekstrawagancje. Na bębnach pochodzących z górnych półek grają najwybitniejsi profesjonaliści, który promują „flagowe” serie i modele. W wielu przypadkach firmy, wychodząc naprzeciw ich preferencjom, tworzą wraz z nimi zestawy czy konfiguracje sygnowane. W wyjątkowych sytuacjach produkowane są zestawy rocznicowe (anniversary sets), produkowane np. przy okazji 40-lecia współpracy artysty z firmą na zasadzie wyłączności. Ten największy komfort dostępny w ramach produkcji seryjnej kosztuje nabywcę sporo pieniędzy, które jednak dają pewność zakupu towaru sprawdzonego wielokrotnie na światowych estradach przez najlepszych perkusistów.

Każdy instrument, choćby wykonany nie wiem z jak drogich i unikalnych surowców, zbudowany jest po to, żeby na nim grać. Dlatego najlepsi producenci bębnów oddają swe najlepsze instrumenty najlepszym perkusistom i zawsze odwołują się do ich opinii. Nie kto inny jak perkusiści są ostatecznymi ekspertami w sprawie instrumentów, bo to oni ich używają. Oni sami lub ich ekipy techniczne tysiące razy pakują i rozkładają bębny. Oni na nich grają; sprawdzają je w najróżniejszych okolicznościach estradowych i studyjnych: w klimatyzowanych salach, w cieple, wilgoci, deszczu, słońcu czy niepogodzie. Oni wreszcie je transportują, konserwują, czyszczą, dbają o nie. Oni znają każdą największą zaletę i najmniejszą wadę swojego instrumentu. Dlatego – jeśli chcesz zasięgnąć najbardziej kompetentnej rady – zwróć się do zawodowego perkusisty! Jeśli ktoś próbuje ci wmówić, że zna się na bębnach lepiej od prawdziwie zawodowego bębniarza, to znaczy, że kłamie. Czy przemysł perkusyjny miałby sens, gdyby nie było na świecie perkusistów?

Podsumowując podane dotychczas informacje o bębnach, warto nadmienić, że w wielu przypadkach poszczególne sektory czy półki cenowe dzielą się na kategorie pośrednie (na przykład tej samej jakości korpusy metalowych werbli z półki profesjonalnej mogą być podzielone na profesjonalny standard, kiedy są pokryte chromem, oraz na profesjonalny luksus, kiedy ich powierzchnia jest pokryta ręcznie inkrustowanymi wzorami). Oczywiście, nie jestem w stanie nadążyć za wszystkimi nowościami, a zasadnicze podziały upraszczam po to, żeby się zwyczajnie nie poplątać w zawiłościach! Moim zdaniem w tanim sektorze rynku perkusyjnego występuje swoista analogia do rynku ofert motoryzacyjnych. Swoista, bo tanie auta mają zazwyczaj koła o małej średnicy, a tanie zestawy posiadają z reguły bębny o dużych średnicach. Akcje promocyjne prowadzone są w różnych kierunkach i zawierają się albo w korzystnej cenie promowanego produktu, albo zestaw jest promowany przez dodanie do niego gratisowych elementów. Mogą nimi być: dodatkowy statyw, ekstra tom wiszący, a w przypadkach zakupu drogiej i dużej konfiguracji zdarzyło się, że producent zaoferował klientom dodatkowy 18-calowy bęben basowy. Co wybrać? Ciepłe i pełne brzmienie klonu czy twardy, potężny i rockowy sound bukowych korpusów, a może  miękkie brzmienie brzozy, czy jeszcze coś innego z długiej listy określeń opisujących poszczególne bębny? Decyzję musi podjąć sam kupujący, a konsultacje najlepiej przeprowadzić w oparciu o wiedzę profesjonalnych perkusistów (jak zaznaczyłem wyżej). Kwestia konfiguracji jest w wielu przypadkach konsekwencją stylu, w którym gra lub zamierza grać klient. Większość perkusistów zaczyna od rock’n’rolla, rocka czy muzyki popularnej, a obecnie również heavy metal i jego odmiany są wybierane przez początkujących. To jest chyba główny powód, dla którego najliczniej sprzedawane „konfiguracje podstawowe” składają się z bębnów relatywnie dużych (tzw. zestaw służbowy). Jeśli jednak chcemy zacząć od jazzu, fusion czy latin, trzeba poszukać konfiguracji z 18- lub 20-calową centralką i małymi tomami, co od razu popycha nas w kierunku półek wyższych niż podstawowa. Jeśli dysponujemy dużą kasą, to warto nie iść na skróty, tylko pomyśleć o zakupie zestawu shell set, do którego dokupimy dowolną konfigurację hardware’u według własnych potrzeb, indywidualnie dobrany werbel, że o talerzach nie wspomnę. Znam wiele przykładów, w których z niedrogiego pakietu promocyjnego zostają jedynie bęben basowy i tomy, a werbel, pojedyncza tania stopka i zbyt delikatny hi-hat wędrują do szafy lub na aukcje, bo zastąpiły je droższe komponenty. W naszej polskiej rzeczywistości funkcjonują wyraźne podziały na perkusistów rock/metal, pop, jazz/latin. Wiele zespołów czy gwiazd estrady nie potrafi wyobrazić sobie sytuacji, w której znany bębniarz rockowy może zejść do klubowej piwnicy i kompetentnie zagrać jazzowy gig. Zapewniam jednak, że te podziały są w znacznej mierze sztuczne, a wielu jazzmanów gra na estradach pop-rockowych z powodzeniem. Najbardziej ewidentnym przykładem w skali światowej jest Steve Gadd, a z młodej generacji – genialny Ronald Bruner Jr., grający muzykę od metalu do progresywnego jazzu. Tacy muzycy mają w swoim arsenale zarówno artylerię ciężką, jak i lekką – czyli kilka konfiguracji na różne okoliczności.

Autor: Jacek Pelc, tekst z TopDrummera nr 6/2009