<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>TopDrummer &#187; felieton</title>
	<atom:link href="http://topdrummer.pl/tag/felieton/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://topdrummer.pl</link>
	<description>Najgłośniejszy Magazyn Perkusyjny</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Feb 2012 11:08:36 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Felieton: Bębny dyżurne, czy własne?</title>
		<link>http://topdrummer.pl/2010/08/felieton-bebny-dyzurne-czy-wlasne/</link>
		<comments>http://topdrummer.pl/2010/08/felieton-bebny-dyzurne-czy-wlasne/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 09:40:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chmielewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[bębny dyżurne]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://topdrummer.pl/?p=1196</guid>
		<description><![CDATA[Ten dylemat czasami musimy rozwiązywać, kiedy bierzemy udział w imprezach o charakterze festiwalowym lub specjalnym z udziałem wielu zespołów i perkusistów grających na jednej estradzie. Spróbujmy przeanalizować kilka aspektów. Jeśli decydujemy się  grać na bębnach dyżurnych, to nie musimy wozić, rozkładać, a potem składać swoich...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ftopdrummer.pl%2F2010%2F08%2Ffelieton-bebny-dyzurne-czy-wlasne%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe><p style="text-align: center;"><a rel="attachment wp-att-270" href="http://topdrummer.pl/2010/05/felieton-slychac-czy-nie-slychac-a-moze-sluchac/gary/"><img class="size-full wp-image-270 aligncenter" title="gary" src="http://topdrummer.pl/wp-content/uploads/2010/05/gary1.jpg" alt="" width="507" height="369" /></a></p>
<p>Ten dylemat czasami musimy rozwiązywać, kiedy bierzemy udział w imprezach o charakterze festiwalowym lub specjalnym z udziałem wielu zespołów i perkusistów grających na jednej estradzie. Spróbujmy przeanalizować kilka aspektów.<br />
Jeśli decydujemy się  grać na bębnach dyżurnych, to nie musimy wozić, rozkładać, a potem składać swoich bębnów – to oczywiście wygodne (po koncercie mamy unikalną szansę zameldować się jako pierwsi przy festiwalowym barze), ale czy najlepsze wyjście? Uważam, że z wielu względów nie. Jeśli gramy na koncercie w pierwszej kolejności, to jeszcze pół biedy – ustawimy sobie wszystko przed wyjściem na estradę, a męczyć się po nas będą następni perkusiści. Jeśli gramy choćby jako drudzy, to będą nas czekać liczne i bardzo uciążliwe manewry, na przykład: zmiana ustawienia skosu i wysokości talerzy, zmiana wysokości i ewentualnie innych ustawień szczegółowych blach dyżurnego hi-hatu, zmiana wysokości i skosu werbla, wymiana stopki na własną – jeśli jest podwójna to i problem staje się podwójny. Do tego czeka nas prawdopodobnie zmiana ustawienia wysokości siedzenia, skosu i wysokości tomów wiszących i floor toma. Dobrze zaciśnięte zaciski pamięci na rurkach statywów do blach i innych akcesoriach metalowych mogą stanowić poważne utrudnienie naszych poczynań. Załóżmy, że z tym wszystkim się już uporaliśmy i zaczynamy próbować brzmienie – tu może się okazać, że rodzaj membran nam nie odpowiada, strój i sound również, nawet jeżeli będzie to instrument z najwyższej półki i w świetnym stanie. Czyli kolejny pasztet – na przykład obce membrany mogą inaczej „siadać” pod pałkami lub pod bijakami stopki bębna basowego.<br />
Wszystkie wyżej wymienione problemy będziemy rozwiązywać na estradzie, prawdopodobnie pod okiem widowni i pod presją ponaglających nas kolegów muzyków (No, co? Możemy zaczynać?), akustyków (mikrofon przeszkadza? A poprzedniemu perkusiście nie przeszkadzał) oraz obserwowani przez ekipę techniczną (uśmiechy), która z założonymi rękami będzie się przyglądać naszej szamotaninie. Tak więc zagranie zwłaszcza ważnego i wymagającego koncertu na dyżurnych bębnach może się okazać tylko pozorną wygodą.<br />
Z pewnością bębny „dyżurne” stanowią rozwiązanie wygodne dla akustyków, którzy niewiele mają roboty z modyfikacją ustawień nagłośnienia, a zwłaszcza dla ekipy technicznej (patrz wyżej). Na takim rozwiązaniu my – perkusiści – stracimy więcej nerwów i czasu niż przy zamianie bębnów na własne – ustawione i od dawna wyregulowane pod nasze potrzeby, ponadto rozłożone za kulisami.<br />
Co jest gorsze – koszmar akustyka czy koszmar perkusisty? Oczywiście wymiana bębnów na estradzie to często koszmar dla akustyków i robota dla ekipy technicznej, poza tym akcja spektakularna, którą dobrze widać i która kłuje w oczy organizatorów imprez marzących o ich sprawnym przebiegu. Dlatego z problemem wystawiania bębnów dyżurnych i presji grania na nich spotkamy się prawdopodobnie nie raz – nakłaniani przez organizatorów, akustyków, czasem muzyków z zespołu. Jednak wyniesienie jednego zestawu i zamiana go na drugi jest przedsięwzięciem o wiele krótszym i mniej stresującym dla perkusisty niż nerwowe grzebanie się w opisanych wyżej szczegółach na estradzie. Ponadto im lepsza, bardziej profesjonalna i sprawniejsza ekipa techników i akustyków, tym problem okazuje się mniejszy. Na podsumowanie przyda się pamiętać, że to my mamy tu zagrać, a koncert będzie tym lepszy im lepiej zostanie zagrany. Za dobrym graniem zazwyczaj podąża dobre nagłośnienie, dobra atmosfera, zadowolenie muzyków, organizatorów, czyli tak zwany lepszy efekt końcowy. Warto więc nie iść na pozornie łatwe rozwiązania i zawsze wozić ze sobą swoje najlepsze i najbardziej komfortowe instrumenty.</p>
<p>Życzę wielkiego BUM i serdecznie pozdrawiam – Jacek Pelc</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://topdrummer.pl/2010/08/felieton-bebny-dyzurne-czy-wlasne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Felieton: E!-DUKA-CJA?</title>
		<link>http://topdrummer.pl/2010/07/felieton-e-duka-cja/</link>
		<comments>http://topdrummer.pl/2010/07/felieton-e-duka-cja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 13:13:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chmielewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://topdrummer.pl/?p=902</guid>
		<description><![CDATA[Selekcja plejady urzędników od edukacji na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat jest w moim przekonaniu dowodem na to, jak mało ważna jest u nas edukacja. Przyjrzyjmy się jej na podstawie dwóch przedmiotów zlikwidowanych ostatnio w szkołach powszechnych: wychowanie muzyczne i wychowanie plastyczne. Najpierw zarządzono połączenie tych...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ftopdrummer.pl%2F2010%2F07%2Ffelieton-e-duka-cja%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="font-size: small;">Selekcja plejady urzędników od edukacji na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat jest w moim przekonaniu  dowodem na to, jak mało ważna jest u nas edukacja. Przyjrzyjmy się jej na podstawie dwóch przedmiotów zlikwidowanych ostatnio w szkołach powszechnych: wychowanie muzyczne i wychowanie plastyczne. Najpierw zarządzono połączenie tych dwóch przedmiotów w jeden o nazwie sztuka. Nauczyciele wychowania muzycznego mieli się „dokwalifikować” w sprawach plastycznych, a plastycy w sprawach muzycznych. Czas na „dokwalifikowanie” się: pół roku, zajęcia raz w tygodniu po godzinie – czyli grubo licząc jakieś 30 godzin, a chyba znacznie mniej, bo chodziło prawdopodobnie o rok szkolny. Ale nawet liczba 30 godzin wyznaczona odgórnie świadczy o tym, jaką pogardę dla przedmiotów mieli giganci zza ministerialnych biurek, którzy te limity wyznaczyli, albo jak mało mają rozumu w głowie. Z konsekwencją godną lepszej sprawy wprowadzono do szkół przedmiot „sztuka”. Po krótkim czasie okazało się, że ten przedmiot się nie sprawdza. Co wówczas zrobiono? Czy wycofano się z błędu i wrócono do wersji poprzedniej? Czy próbowano coś ulepszyć, dodać? Nieee&#8230; To wymagałoby minimum wysiłku, zatem&#8230; Zlikwidowano przedmiot w ogóle. Czyli w sumie zlikwidowano trzy przedmioty, których zadaniem jest rozwijać wrażliwość estetyczną u dzieci i młodzieży. </span></p>
<p><span style="font-size: small;"> Nie wspominam nawet o gimbusach, mundurkach, publicznym piętnowaniu niegrzecznych dzieci czy innych dziejowych decyzjach&#8230; </span></p>
<p><span style="font-size: small;"> Czy ktokolwiek „na odpowiednim edukacyjnym stanowisku” wie aby, że między Sztuką, a sztuką mięsa jest jednak pewna różnica?!&#8230; Wróćmy do muzyki.</span></p>
<p><span style="font-size: small;"> W naszym kraju z muzyką jest tak: albo przysłowiowy Chopin na najwyższym światowym poziomie, albo przysłowiowy głuszec pospolity, który na filharmonię patrzy jak krowa na pociąg, a „muzykę” zna głównie z repertuaru dzwonków w telefonie komórkowym. W Polsce nie ma przyzwoitej średniej, jaką dysponuje większość cywilizowanych narodów. Ta średnia pozwala choćby zaśpiewać jako tako hymn narodowy, albo pokazać, że w czasie masowych zgromadzeń naród umie cokolwiek z sensem i w miarę czysto zaśpiewać. O graniu na instrumencie nawet nie śmiem wspominać (zapewniam, że narzucony kiedyś uczniom flet prosty jest manualnie BARDZO TRUDNY DO OPANOWANIA – komuś z plejady gigantów się mylnie wydawało, że jeśli flet tani, a do tego „prosty”, to znaczy, że będzie łatwy – cóż za „wyobraźnia”). U nas nawet, a może przede wszystkim najwyższe władze często stękają, jęczą, wyją, albo mamroczą znane melodie przerabiając je na ubożuchną średnią krajową. Pogarda, lekceważenie czy brak rozumnego podejścia do muzyki i sztuk plastycznych wyrażona przez odnośne władze edukacyjne (nie mylić z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego) znajduje swe odbicie w postawie uczniów, z których wyrasta większość dojrzałych obywateli, słabiutko lub w ogóle nie rozgarniętych w wyżej omawianych tematach. </span></p>
<p><span style="font-size: small;"> Jakie to ma przełożenie na nasze rytmiczne i perkusyjne sprawy? Myślę, że duże&#8230; Parę przykładów podam w następnej edycji TD. Na razie zachęcam do uruchomienia wyobraźni i wyciągania wniosków, a z pewnością znajdzie się wiele analogii&#8230;</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: small;">Życzę owocnego myślenia i wielkiego BUM! Jacek Pelc</span><br />
<em><span style="font-size: small;">wstępniak TopDrummera -grudzień 2008<a href="http://topdrummer.pl/wp-content/uploads/2010/05/gary1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-270" title="gary" src="http://topdrummer.pl/wp-content/uploads/2010/05/gary1.jpg" alt="" width="560" height="407" /></a><br />
</span></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://topdrummer.pl/2010/07/felieton-e-duka-cja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Felieton: Wzajemne zaufanie i respekt</title>
		<link>http://topdrummer.pl/2010/06/felieton-wzajemne-zaufanie-i-respekt/</link>
		<comments>http://topdrummer.pl/2010/06/felieton-wzajemne-zaufanie-i-respekt/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 07:25:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chmielewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://topdrummer.pl/?p=662</guid>
		<description><![CDATA[Wzajemne zaufanie, partnerstwo i szacunek muzyków bardzo sprawdzają się na estradzie w graniu zespołowym. Najbardziej wtedy, kiedy podczas grania skomplikowanego utworu coś się nieoczekiwanie komuś „wahnie” lub pomyli i ten ktoś mówiąc lapidarnie wyleci z frazy i znajdzie się poza „zębatkami” trybów zespołu. Tym kimś...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ftopdrummer.pl%2F2010%2F06%2Ffelieton-wzajemne-zaufanie-i-respekt%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { text-align: justify } --></p>
<p style="text-align: left;"><a href="http://topdrummer.pl/wp-content/uploads/2010/05/gary1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-270" title="gary" src="http://topdrummer.pl/wp-content/uploads/2010/05/gary1.jpg" alt="" width="512" height="372" /></a>Wzajemne zaufanie, partnerstwo i szacunek muzyków bardzo sprawdzają się na estradzie w graniu zespołowym. Najbardziej wtedy, kiedy podczas grania skomplikowanego utworu <strong>coś się nieoczekiwanie komuś „wahnie” lub pomyli</strong> i ten ktoś mówiąc lapidarnie wyleci z frazy i znajdzie się poza „zębatkami” trybów zespołu. Tym kimś może być leader grupy, który w danej chwili gra swoje życiowe solo i po prostu zapędził się na niepewny grunt. W konsekwencji jego fraza nagle znajduje się powiedzmy o ósemkę lub ćwierćnutę przed zespołem (luźną analogią do tej sytuacji może być szybka jazda samochodem, który na najszybszym i najtrudniejszym odcinku specjalnym zaczyna tracić przyczepność). Co robić? Czasu jest niewiele, a jeśli nie zrobimy nic, dojdzie do katastrofy. W muzyce są dostępne dwie podstawowe wersje postępowania:</p>
<ol>
<li><em>albo zespół pójdzie na kompromis i uwzględni błąd solisty, zmieniając swoje „raz” zgodnie z jego pomyłką, albo</em></li>
<li><em>zespół zmusi go do powrotu przez przyjęcie nieugiętej postawy, podkreślonej dodatkowo np. mocnym zaakcentowaniem przez perkusistę właściwego „raz” (takie coś można nazwać terapią wstrząsową).</em></li>
</ol>
<p style="text-align: left;">
Możliwe są wersje pośrednie – oto jedna z nich: na przykład wszyscy się zorientowali w sytuacji oprócz basisty, który mimo poprawki wprowadzonej przez zespół, nadal brnie po swojemu i nagle on znajduje się poza frazą. Wtedy najlepiej jest zastosować postępowanie z punktów 1. lub 2. w stosunku do basisty. Tak czy owak celem jest powrót do wspólnego grania zgodnie z frazą i przy zachowaniu wspólnego „raz”.</p>
<p><strong>Pozostaje pytanie:</strong> która wersja jest lepsza i dlaczego? Otóż wydaje mi się, że najlepszą wersją będzie taka, która wyjdzie w maksymalny sposób na korzyść samej muzyce, a przy okazji – w miarę możliwości – pozostawi słuchaczy w stanie błogiej nieświadomości, że cokolwiek było nie tak. Zatem mocne uderzenie właściwego „raz” przez perkusistę nie zawsze musi być właściwe.</p>
<p>Do rozwiązywania problemów na gorąco podczas grania potrzeba tego, co mamy w tytule niniejszych rozważań – wzajemnego zaufania i respektu. Potrzeba jeszcze wielu innych oczywistych (?) rzeczy: refleksu, muzykalności, umiejętności słuchania podczas grania na swoim instrumencie, elastyczności itp. Fajnie jest, kiedy muzycy w zespole traktują się jak prawdziwi partnerzy, a samą muzykę przyjmują jako jedyną w swoim rodzaju wyrocznię oraz szkołę demokracji i pokory.</p>
<p>Życzę wielkiego BUM – Jacek Pelc</p>
<p><strong>PS.</strong> Stary dowcip w formie komentarza: Jaka jest różnica pomiędzy pierwszą a drugą altówką w orkiestrze? Odpowiedź: ósemka i ćwierć tonu&#8230;</p>
<p><span style="font-size: x-small;"><em>tekst pochodzi ze wstępniaka z TopDrummera, numer Luty-Marzec 2009</em><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://topdrummer.pl/2010/06/felieton-wzajemne-zaufanie-i-respekt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Felieton: Słychać czy nie słychać? A może słuchać?</title>
		<link>http://topdrummer.pl/2010/05/felieton-slychac-czy-nie-slychac-a-moze-sluchac/</link>
		<comments>http://topdrummer.pl/2010/05/felieton-slychac-czy-nie-slychac-a-moze-sluchac/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 May 2010 09:53:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Chmielewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gitaraonline.pl/topdrummer/?p=265</guid>
		<description><![CDATA[Jacek Pelc. Na początek oklepany dowcip: basista mówi do perkusisty: „Ty, co ty tam grasz? Głuchy jesteś?” Na to perkusista: „Sam jesteś GŁUPI!” Sygnały o tym, że warto słuchać dobrej muzyki, napływają zewsząd. Jeśli założymy, że już wiemy, jaka muzyka jest dla nas dobra, to...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Ftopdrummer.pl%2F2010%2F05%2Ffelieton-slychac-czy-nie-slychac-a-moze-sluchac%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=80" scrolling="no" frameborder="0" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:80px;" allowTransparency="true"></iframe><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><strong><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-270" title="gary" src="http://gitaraonline.pl/topdrummer/wp-content/uploads/2010/05/gary-155x155.jpg" alt="" width="155" height="167" />Jacek Pelc.</strong></p>
<p>Na początek oklepany dowcip: basista mówi do perkusisty: „Ty, co ty tam grasz? Głuchy jesteś?” Na to perkusista: „Sam jesteś GŁUPI!”</p>
<p>Sygnały o tym, że warto słuchać dobrej muzyki, napływają zewsząd. Jeśli założymy, że już wiemy, jaka muzyka jest dla nas dobra, to możemy po jej zdobyciu przystąpić do słuchania. Jeśli zajmujemy stanowisko perkusisty, to być może pojawi się pytanie: jak słuchać z maksymalnym pożytkiem dla samego siebie? Jakie elementy w muzyce są najistotniejsze? Rytm? Bass? Melodia? Akordy? Dynamika? Artykulacja? Aranżacja? Forma? Ileż jeszcze? Czy jesteśmy w stanie ogarnąć te wszystkie rzeczy naraz? Tak, ale ta umiejętność wymaga minimum wiedzy i maksimum systematycznego treningu – według powiedzenia: „trening czyni mistrza”.</p>
<p>Jeden z perkusistów światowego formatu powiedział, że to, co dochodzi do uszu perkusisty na estradzie, może stanowić dla niego całą masę informacji. Właśnie – może stanowić, ale nie musi! Dlaczego? Bo człowiek może przyjąć każdą informację, jeśli jest ona dla niego zrozumiała. Osoba nieznająca języka tureckiego niewiele zrozumie z komunikatów po turecku, zwłaszcza jeśli są to komunikaty skomplikowane. Człowiek nieznający podstaw muzyki niewiele zrozumie z komunikatów dźwiękowych wypuszczanych w jego stronę przez muzyków z zespołu.</p>
<p>Czy można się nauczyć liter alfabetu, potem konstrukcji słów, następnie zdań, po czym konstrukcji opowieści? Można. Tak samo można nauczyć się podstaw muzyki, która składa się z konkretnych elementów składowych – od małych do dużych. Tak jak uczymy się stawiać pierwsze niepewne kroki, potem chodzimy, następnie próbujemy pokonać schody, a w konsekwencji sprawnie biegamy i przeskakujemy przeszkody – tak też uczymy się gry na instrumencie: tu też trzeba opanować kolejne etapy. W obu tych przypadkach początkowe jąkanie się, jak również wywrotki na prostej zastępuje z czasem płynna akcja w mowie, piśmie czy podskokach i bieganiu.</p>
<p>Wracając do początku: nie uczmy się wszystkiego naraz. Opanujmy jeden prosty utwór – zacznijmy od melodii. Jeśli umiemy ją prawidłowo zaśpiewać, to znaczy, że ją znamy. Więc zaśpiewajmy ją grając jednocześnie rytm na bębnach. Potem poznajmy akompaniament, ale po kolei: linię basu, następnie to co gra klawiszowiec lub gitarzysta. Kolejnym elementem jest forma: np. zwrotka / refren lub części utworu instrumentalnego. Jeśli solidnie opanujemy wyżej wymienione rzeczy, to możemy powiedzieć, że wykonaliśmy dobrą robotę na dobry początek.</p>
<p>Pozwolę sobie na podsumowanie: dobry perkusista to taki perkusista, któremu granie na bębnach nie przeszkadza w jednoczesnym uważnym słuchaniu tego wszystkiego, co naokoło niego grają koledzy w zespole.</p>
<p>Wszystkim zainteresowanym życzę wielkiego BUM!</p>
<p><em>tekst pochodzi ze wstępniaka w TopDrummerze &#8211; październik/listopad  2008</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://topdrummer.pl/2010/05/felieton-slychac-czy-nie-slychac-a-moze-sluchac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

