Wywiad z Billem Brufordem

Rozmawiał Jacek Pelc

Z Billem Brufordem spotkałem się tuż po jego przyjeździe z lotniska do restauracji Starka na wieczorny posiłek. Jako że muzyk był po podróży nieco zmęczony, to chociaż zgodził się bez specjalnych protestów na wywiad, to jednak grzecznie poprosił, aby go zbyt długo nie „męczyć”. Z kolei ten wieczór był w moim kalendarzu jedyny, który dawał mi możliwość porozmawiania z leaderem EARTHWORKS. Treść tej rozmowy prezentuję poniżej.


Jacek Pelc, TD: Gdyby tak się złożyło, że musiałbyś wyemigrować na bezludną wyspę, jaką muzykę zabrałbyś ze sobą?

Nie wiem, czy wziąłbym jakąkolwiek muzykę, bo konieczność emigracji byłaby zbyt smutna – ponad moje siły. Poza tym generalnie muzyka działa na mnie zasmucająco.

..?

Tylko w tym sensie, że ja zdecydowanie wolę partycypować w graniu. Gdy słyszę słaby koncert, to jest mi tak smutno, że wychodzę z niego po 20 minutach. Gdy słyszę dobry koncert, to wychodzę już po 15 minutach, bo jest mi dla odmiany smutno, że nie mogę brać w nim udziału. A wracając do twojego pytania: wziąłbym ze sobą staroangielskie pieśni i hymny, które zazwyczaj wykonuje się w naszych świątyniach, a które są świetnymi przykładami muzyki popularnej. Wziąłbym też parę nagrań kwartetów smyczkowych, ponieważ przepadam za ich dostojnym i wyważonym brzmieniem. Wziąłbym też, co oczywiste, jakiś znakomity jazz – na przykład Keith Jarrett Trio z DeJohnettem i Peacockiem – fantastyczny przykład estradowej interakcji i artystycznej konwersacji.

„Gdy słyszę słaby koncert, to jest mi tak smutno, że wychodzę z niego po 20 minutach. Gdy słyszę dobry koncert, to wychodzę już po 15 minutach, bo jest mi dla odmiany smutno, że nie mogę brać w nim udziału.”

W tym roku przypada 20-lecie działalności twojej grupy EARTHWORKS. Czy z tej okazji dzieje się coś niezwykłego? Czego możemy się spodziewać po twoich tutejszych koncertach?

Cały ten rok jest dla nas ważny, odwiedziliśmy wiele krajów. Jako że mamy już ostatni jego kwartał, Polska jest jednym z ostatnich etapów na naszej liście `2006. Gramy repertuar, który dla całokształtu działalności EARTHWORKS jest przekrojowy, ale wykonujemy też jeden lub dwa utwory z lat 70., kiedy miałem swój rockowy band. Oczywiście nasz wybór jest zgodny ze składem osobowo-instrumentalnym i z tego powodu nie włączamy do repertuaru kompozycji grupy YES ani KING CRIMSON. Stawiamy sobie też za cel patrzenie w naszą przyszłość, zatem ustawicznie zadajemy sobie trud przygotowania nowej muzyki, którą również zaprezentujemy na tutejszych estradach.

Przez te wszystkie lata z pewnością wydarzyły się rzeczy, które są godne wyróżnienia w szczególny sposób, coś w rodzaju high points…?

Oczywiście były takie chwile, na przykład na Montreal Jazz Festival `93, kiedy graliśmy na festiwalowej estradzie, a po nas występowali Max Roach, Jack DeJohnette i Bernard „Pretty” Purdie. Pamiętam, że grałem wtedy na bębnach elektronicznych, których pojawienie się wywołało małą sensację – wszyscy ci goście zastanawiali się: co ja tu też robię z tymi bębnami i jak będzie z nich użytek? Nie jestem pewny ich późniejszych wrażeń i wniosków, pewne jest jednak to, że słuchali mnie z dużą uwagą. To był mój high point. Do tej samej kategorii oczywiście mógłbym zaliczyć parę tras koncertowych po całym świecie.

„Dobrze się zastanów nad tym, co ty możesz dać muzyce, a nie nad tym co chcesz jej zabrać.”

Poproszę Cię o dedykację dla naszych Czytelników – najczęściej są nimi młodzi rozwijający się perkusiści.

Myślę, że ważne jest prawidłowe i uczciwe określenie własnej wartości. Jeśli chcesz od muzyki wziąć dużo, a mało dać w zamian, to bądź pewien, że nie zajdziesz daleko. Zatem dobrze się zastanów nad tym, co ty możesz dać muzyce, a nie nad tym, co chcesz jej zabrać. Jeśli nic nie dasz, a będziesz oczekiwał statusu rockowej gwiazdy, to taki układ nie zadziała. Jeśli masz coś do zaoferowania, to jest możliwe, że zainteresujesz tym czymś ludzi. Ale musi być to coś, musisz to mieć. Musisz coś wnieść, nie można tylko wynosić. Ujmę to inaczej: Egzystujesz po to, by służyć muzyce. Muzyka nie jest po to, by służyć tobie. Jeśli to zrozumiesz, to masz szansę przeżycia, jeśli nie, to szansa jest minimalna.

Dzięki za interesującą rozmowę.

wywiad pochodzi z TopDrummera, wydanie Czerwiec-Lipiec 2007